Archiwum dla: Kwiecień, 2010

Tribute

przez , 14.kwi.2010, w Bez kategorii

Notka oryginalnie datowana na 2008-02-07, godzina 02:34:19, do tej pory byla po prostu zapisana w systemie jako *ukryta* – z niewiadomych przyczyn (slomiany zapal odrzucamy kategorycznie i natychmiast) nigdy nie opublikowana. Tresc w zasadzie skonczona, chcialem tylko te tabelki z cytatami jakos tak ladniej wycieniowac, chujemujedzikieweze porobic. Odkopana z okazji  dzisiejszych rozkminek egzystencjonalno-depresyjnych z nieodzalowanym przyjacielem Radkiem.



„Cahir zarąbał następnego, pod potężnym
uderzeniem nilfgaardzkiego miecza z czaszki zbójcy odpadło coś na
kształt porcji arbuza.”

Niby nic, a tak to sie zaczęło.. Absolutnie nie jest to
najlepszy cytat, jakich mnogo i wybór jest zaiste trudny, dowody
poniżej. Jednakowoż ten właśnie cytat, a raczej rzeczony arbuz tak
sugestywnie podziałał na moją wyobraźnię, że zapragnąłem coś z tym
zrobić. Jakoś podziękować.. Oddać hołd.

Wybrane przeze mnie, delikatnie wyselekcjonowane cytaty. Niestety
większość z Wiki,
gdyż wspomniany Cahir Mawr Dyffryn aep Ceallach, tak dramatycznie, a
dla mnie inspirująco, zaczął walczyć dopiero w czwartej części sagi..

Pozwolilem je sobie podzielić na takie co skłaniają

  1. Do śmiechu:

    • - „Czekałam tu, w oberży, nie wypadało mi przecież iść tam, dokąd
      ty się
      udałeś, do owego przybytku wątpliwej rozkoszy, a niewątpliwej
      rzeżączki.”
    • Każdy szermierz dupa, kiedy wrogów kupa
    • - „ Miecz. Na plecach. Dlaczego masz na plecach
      miecz?
      Bo wiosło mi ukradli.”
      to jest akurat dowcip sytuacyjny, wiedźmin tako rzecze do
      gówniarza co go zasypuje pytaniami.

    • - „Widzieliście go? Rycerz chędożony! Herbowy! Trzy lwy w tarczy!
      Dwa srają, a trzeci warczy!”
    • - „– To tak, jak gdyby burak dochodził przyczyn i skutków
      swojego
      istnienia, nazywając wynik przemyśleń odwiecznym i tajemnym Konfliktem
      Bulwy i Naci, a deszcz uznał za Nieodgadnioną Moc Sprawdzą.(…)
      Rozumiesz mnie?
      – Staram się, ale mów wolniej proszę. Nie zapominaj, rozmawiasz z
      burakiem.”
      Z
      tym miałem mały problem, bo cała rozmowa zdecydowanie skłania do
      refleksji.. jednakże tutaj – wyrwana z kontekstu – myśle że pasuje w
      sam raz :))

    • - „Jedyną czynnością, która dobrze wychodzi samotnym, jest
      samogwałt.”
      - hehe, poniekąd jak wyżej :D
    • Krasnoludy ciupią w tzw. Gwinta. Coś jak brydź, ale z dodatkiem
      drewnianych pałek, hehehe.
      – Placek w dzwonki.
      – Mała kupa w kule!
      – Grał król w kule, przesrał koszulę. Dubel w listki!
      – Gwint!
      – Nie śpij, Caleb. Dubel z gwintem był! Co licytujesz?
      – Duża kupa w dzwonki!
      – Akces. Haaa! I co? Nikt nie gwintuje? Dudy w miech, synkowie?
      – Wistujesz, Varda. Percival, jeszcze raz do niego mrugniesz, to cię
      tak pieprznę w oczodół, że do zimy nie pomrugasz.
      – Niżnik.
      – Panna!
      – Wyżnikiem po niej! Panna wydymanna! Biję i ha, ha, jeszcze serca
      mam, na czarną godzinę ukryte! Niżnik, krayżka, kralka…
      – I trumfem po niej! Kto nie ściąga kozery, ten jest cztery litery. I w
      kule! Aha, Zoltan? Tum cię w miętkie trafił!
      – Widzieliście go, gnoma pieprzonego. Ech, wziąłbym pałę…
    • – Symfonia – zauważył Regis, poruszając skrzydełkami swojego
      szlachetnego nosa – jest, jak zwykle, akustyczno – olfaktoryczna. Od
      walczącego o przetrwanie zbiorowiska bije rozkoszna woń gotowanej
      kapusty, warzywa, bez którego przetrwać jak widać nie sposób.
      Charakterystyczny akcent zapachowy tworzą również efekty potrzeb
      fizjologicznych, załatwianych gdzie popadło, najcześciej na obrzeżach
      obozowiska. Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego walka o przetrwanie
      objawia się niechęcią do kopania latryn.
      – Niech was bies porwie z
      tym waszym mądrym gadaniem – zdenerwowała się Milva – z pół setki
      wymyślnych słów, gdy starczą trzy: śmierdzi gównem i kapustą!

    • Zabawa i towarzystwo zaczęły pełnić rolę absolutnie drugorzędną.
      Zauważyłem, że mogę się bez nich obyć. Wystarczająca i naprawdę ważna
      stała się krew, nawet pita…
      – Do lustra? – wtrącił Jaskier.
      – Gorzej – odrzekł spokojnie Regis. – Ja nie odbijam się w lustrach.
      W
      zasadzie mało śmieszne, jeśli się sprawę potraktuje poważnie. Jednakże
      nawet jeśli sprawi, że zaczną się rozkminki to gówno by z nich wyszło,
      hehe.

    • - Bywają okazje, gdy zwyczajnie nie można się nie napić.

      Tu z kolei zawsze będzie mi się przypominać pewna anegdotka.
      I zawsze będzie mnie to śmieszyć :)

    • - Kobietom pieniądze potrzebne nie są. Bo i po co? Nie piją, w
      kości nie grają, a kobietami, psiakrew, są przecież same.

      Umieszczenie tego tutaj a nie tam, uważam, jest zagraniem czysto
      taktycznym z mojej strony :D
    • - Żarty na bok, jak powiedział król Dezmod, gdy wśród uczty
      goście nagle zaczęli sinieć i umierać.

      Tzw. rozśmieszanie mnie przez absurd, silnie kontrastujące
      stwierdzenia, często w jednym zdaniu. Działa zawsze.
    • - Czy ty mnie sluchasz? [powiedziała mistrzyni do swej
      adeptki pokazując jej swe prywatne pokoje - przyp. mój]
      - To zwierciadło… Jest magiczne, prawda?
      - Nie. Wyciskam przed nim pryszcze.

  2. Do kontemplacji:


    • - Pomyliłaś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.
      Ulubiony tekst głównej złej postaci.

    • - Jeśli ma się przyjaciół, a mimo to wszystko się traci, jest
      oczywiste, że przyjaciele ponoszą winę. Za to, co uczynili, względnie
      za to, czego nie uczynili. Za to, że nie wiedzieli, co należy uczynić.

      Ten jeden cytat wydaje mi sie mocno dyskusyjny.. ekstremum w
      postrzeganiu przyjaźni.. kto chce zapraszam do polemiki.
    • - O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką.
      Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbujcie zdefiniować kształt
      gruszki.
      Ciekawe porównanie. Coś w nim jest :)
    • Ten jest mocny.
      „Ot, babska dola. Wielkie ambicje przekreśla zrujnowana macica.”
      Dość brutalnie ujęty pewien problem, nie powiem…
    • - Strzyg, wiwern, endriag i wilkołaków wkrótce nie będzie już na
      świecie. A skurwysyny będą zawsze.

      Prawda życiowa, bezdyskusyjna wręcz :D
    • – Moją ogromną przywarą – wyjaśnił – jest niepohamowana dobroć.
      Ja po prostu muszę czynić dobro. Jestem jednak rozsądnym krasnoludem i
      wiem, że wszystkim wyświadczyć dobra nie zdołam. Gdybym próbował być
      dobry dla wszystkich, dla całego świata i wszystkich zamieszkujących
      go
      istot, byłaby to kropelka pitnej wody w słonym morzu, innymi słowy:
      stracony wysiłek. Postanowiłem zatem czynić dobro konkretne, takie,
      które nie idzie na marne. Jestem dobry dla siebie i dla mego
      bezpośredniego otoczenia. Geralt nie zadawał więcej pytań.
    • Zaiste, wielkiego trzeba zadufania i wielkiego zaślepienia, by
      posokę lejącą się z szafotu nazywać sprawiedliwością.
      Ciekawa alegoria paru ustrojów politycznych. I innych rzeczy.
    • Postęp (…) jest jak stado świń. I tak należy na ów
      postęp patrzeć, tak go należy oceniać. Jak stado świń łażących po
      gumnie i obejściu. Z faktu istnienia tego stada wypływają rozliczne
      korzyści. Jest golonka. Jest kiełbasa, jest słonina, są nóżki w
      galarecie. Słowem, są korzyści! Nie ma co tedy nosem kręcić, że
      wszędzie nasrane.

      Kolejna prawda życiowa, ciekawie metaforycznie przedstawiona.
    • - Sam nie wiem, co o tym myśleć, jak powiedział król Dezmod, gdy
      przyłapano go na oszukiwaniu w karty.
      Bardzo
      ciekawa sytuacja poruszona, buehehe.. no bo tak po prawdzie co
      mial
      powiedzieć król Dezmod, hęęę :D a co mieli powiedzieć jego koledzy
      gracze, niekoniecznie przecież monarchowie? :d

    • No i mój ulubiony cytat :) Komentarz zbędny.
      „Całe życie sikałeś pod wiatr, a wiedz, że dziś, tu, na zamku
      Stygga wysikałeś się pod huragan.”

Na koniec wycinek z ważnej części mojego życia jakies 2 tygodnie temu.

Próba pożyczenia od KOGOKOLWIEK/CZEGOKOLWIEK (wliczając 2 biblioteki)
brakujących dwóch tomów Sagi (niechże będzie, że zmitrężyłem na to 5
godzin, niechże będzie również założone, że zarabiam 10/h) – 50
złotych. Wkurw i decyzja kupienia brakujących tomów w księgarni – 64
złote. Sięgnięcie po czwarty tom, który posiadam od bez mała 10 lat;
okazanie sie (lewa ta strona cos.. kij), że połowa kartek z książki
wypadła i bezpowrotnie zagineła; wkurw jeszcze większy, szybki spontan
samochodem do empiku o 21:45, kupno kolejnego tomu – niech będzie
wszystko razem 44 złote.

Radosc z czytania arcydzieła Sapkowskiego po raz czwarty – bezcenne.

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...