Cierpial ktos kiedys na…

przez , 15.maj.2008, w Bez kategorii

.. absolutny i totalny brak nudy?
Krew nie woda, perfidnie od kiedy przyjechalem do Polski cos sie dzieje. Zakretu nie moge zlapac. Tyle sie dzieje… chcialbym cos tu napisac, ale naprawde szkoda mi na to czasu, LOL. Wiec jazda z koksem lakonicznie. Wisla, wyjazdy, nowe znajomosci. Powrot do lekcji angielskiego, rowniez udzielane uczniom Ojca, praca, awansik (poziomy, ale chuj, wazne doswiadczenie), nowy projekt, mutualizacja, nowi ludzie, nowe kobiety, posada trenera, nowe znajomosci. Imprezy, chlanie, rzucenie ziola, troche wiecej chlania, troche wiecej palenia. Piast, ludzie, obserwacja, Wilhelm z Baskerville, potem Geralt. Iluminacja, fascynacja herbalistyka, genealogia mojej rodziny, odnawianie wiezi, zrywanie wiezi, trupy w szafie, kufry skarbow na strychu/w piwnicach, sygnet rodowy i zwiazana z nim szlachecka tradycja. Olsnienie zdrowotne, percepcja poprawiona +100% przynajmniej, setki badan w prywatnym centrum medycznym oplacanym przez pracodawce, zdrowe (w miare mozliwosci -> patrz duzo imprez i chlanie) odzywianie, troska o zdrowie, masaze u kregarza, troska o skolioze (czego sie balem, tyle przy kompie, a tu zalazki dyskopatii, lol), zakup roweru, cwiczenia (za malo; rano). Zwiekszone horyzonty, koncerty, nauka gry na gitarze, spontan w wielkanoc na Slowacje samochodem z nowo poznana Finka, dwa niesamowite dni, kupno gry planszowej i serii grafik o spersonifikowanych psach, jeszcze wczesniej obraz na Rynku Glownym zakupiony, 3 symbole meskosci utozsamiajacy. W muzyce rowniez te 3 symbole odnalazlem, wszystko ma perfect sense. Nauka, nauka, nauka. Nie nad ksiazkami tylko aktywne uczenie sie na wykladach, zadawanie masy pytan wykladowcom, niesamowite 2.0 z kolosa z makro ktore obiecalem kolezankom z grupy ze poprawie i po jednej rozmowie z magistrem bylo 3.0. Ucz sie ucz, nauka to potegi klucz, ambitne plany bycia wiecznym studentem, swiadomosc celu przede mna, pierwszy raz od 24 lat w pelni swiadomy wybor i przekonanie o jego slusznosci. Plany zdobycia tytulu naukowego, znajomosc tytulow pracy magisterskiej, habilitacyjnej, pfffff…. rozkminki o drugim fakultecie, mgliste pojecie cototomabyc. Spotykanie wielu madrych ludzi, profesorow, doktorow. Pogrzeby znajomych rodziny; wesela znajomych, rodziny. Jako takie (jak mam to niby kurwa obiektywnie stwierdzic… fpistu) powodzenie u kobiet. Plany, plany, plany. Problemy z bratem. Juz bardzo powazne, rozumienie sie bez slow, wszystko niby ok a jest tak bardzo kurwa daleko od ok. Problemy z Matka. Zwolanie Lozy, marnej bo marnej jednakze na pewno zbiorowej psychoterapii. Osad nade mna zem pierdolniety lub conajmniej alkoholik, tulanie sie od terapeuty do terapeuty ktorzy po kolei stwierdzaja, ze wszystko ok. Bardzo fajnie, bo nowa teoria juz w glowie, kazdy to studnia bez dna z ktorej ja chce czerpac, uczyc sie, uczyc sie, uczyc sie. I naiwne przekonanie, ze umiem przesiewac. Kamienie od brylantow, lub na odwrot. Czerpac jak najwiecej brylantow.

Na koniec moze jeszcze dodam ze Wisla. Wisla ponad wszystko. Jak na razie wyjazdy: puchar polski 2X (Twierdza Wroclaw i final w Belchatowie), liga 2,5x (Bytom i Warszawa, zakupiony bilet i transport do Grodziska, zapicie mordy i troche nieporozumien – najwiekszy niedojazd pewnie w moim zyciu..). Czyli tak na sucho 4,5 a po prawdzie 3 (bo ani mecz pucharowy ze zgoda we Wrocku, ani niedojazd na Dyskobolie nie powinien sie liczyc). Ale mysle i tak niezle jak na pierwszy sezon wyjazdow. Tylko Wisla!

Aha… no i mam nowego Aniolka..  deja vu kurwa mac, czarno to widze…


2 Comments for this entry

Odpowiedz

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...