Archiwum dla: Listopad, 2006

Swiadomosc.

przez , 23.lis.2006, w Bez kategorii

Zbyt wielu rzeczy sprawia, ze ogarnia mnie czasami przygnebiajaca wrecz bezsilnosc.

Jak super ze nie jestem bogiem, bo nie pozostaloby mi nic innego jak tylko sobie w leb strzelic.

4 komentarze więcej...

Business Development

przez , 09.lis.2006, w Bez kategorii

Najpierw musze ten termin wytlumaczyc. Praca w prywatnej agencji pracy glownie sklada sie z tego jej aspektu wlasnie – Business Development. Polega to na dzwonieniu do roznych firm czy korporacji i przekonywaniu ich ze potrzebuja naszych uslug. Ze jesli maja problemy z wypelnieniem stanowiska, jak jakis pracownik nagle bedzie mial wypadek i bedzie dlugo poza praca – w takich sytuacjach duze firmy wrecz sa zmuszone do korzystania z agencji, bo te maja wlasnie na taka okazje przygotowana baze danych kandydatow gotowych do wskoczenia natychmiast na to miejsce pracy ktore sie nagle zwolnilo.
Sales calls – czyli hm… telefonowanie zeby sprzedac. Czyli to co powinno sie robic jako recruitment consultant – poprzez sales calls osiaga sie business development.

Osobnym aspektem pracy jako konsultant kadrowy (rektrutacyjny?) jest opieka nad swoimi temp’ami (czyli osoby ktore znalazly prace przez nasza agencje, de fakto pracujace na ta agencje). Obowiazkiem takiego konsultanta jest dbanie o ich dobrobyt. Czyli zalatwianie ich spraw, pomoc przy zalozeniu konta bankowego, pomoc przy National Insurance number (skladki na ubezpieczenie od panstwa). Rowniez jesli ich pracodawca nie policzyl ich nadgodzin – rozmowa z takim pracodawca i wyjasnienie tego, doplata dla naszego pracownika tych brakujacych nadgodzin, ogolnie bardzo duzo roznych spraw. Jest to bardzo czasochlonne i zdazalo mi sie spedzac caly dzien tylko i wylacznie pomagajac ludziom ktorzy znajdowali sie pod „moja opieka” ze tak powiem.

Prawdziwa sztuka bycia konsultantem to umiejetnosc pogodzenia tych dwoch aspektow. Mi sie nie udalo. Majac 37 osob „pod moimi skrzydlami”, starajac sie zawsze byc dla nich pomocnym – zaniedbywalem Business Development. A moich szefow malo obchodzilo, czy taki jeden co pracuje dla mnie dostal nalezne nadgodziny czy nie. Ich obchodzi kasa, a wieksza kasa zwiazana jest tylko i wylacznie z powiekszaniem biznesu. Inne priorytety mna zawsze kierowaly, bardzo ambiwalentny stosunek do pieniedzy mam. W zasadzie wiedzialem to od zawsze, ale jednak przez to ze ta praca sprawiala mi tyle satysfakcji – wolalem sie oszukiwac. Ale prawda jest taka ze nie nadaje sie na Recruitment Consultanta. Wazniejsze jest dobro firmy, niz tempy – ktorych absolutnie nalezy traktowac przedmiotowo. Nalezy jesli chce sie zatrzymac posade :]

Dlatego dzisiaj podziekowano mi bardzo kulturalnie za swoje uslugi.

Szkoda. Ale to nie jest koniec swiata Mamusiu, dlatego prosze Cie nie martw sie o mnie bo ja sobie poradze. Wyjdzie na to, ze teraz ja bede takim tempem hehe :) Raczej szybko mi moi byli pracodawcy znajda prace, juz niejeden raz tak robili ze swoimi bylymi pracownikami. Obrazoburczo mozna to nakreslic przez rysunek mrowkojada zmieniajacego sie w mrowke. Ja to nazywam „pozbycie sie uciazliwej osoby w bialych rekawiczkach” :)

A teraz trza sie upic. Podziekowal.

2 komentarze więcej...

guanabana, kumkwat, persymona, salak

przez , 04.lis.2006, w Bez kategorii

Fantastyczna sobota sie zaznacza wlasnie. Tak los chcial, ze zanim sie zebralismy z Bartkiem wczoraj po wodke, minela 22:00 i zamkneli nam najblizsze sklepy. Za daleko do monopolca, piechota sie nie chcialo bo cieplo tez nie bylo – spontan, nie pijemy, lol. I tak sie skonczylo na piciu, flaszka wyrosla znikad kolo polnocy, ale picia ostrego nie bylo, hehe. Umozliwilo mi to wstanie stosunkowo wczesnie dzisiaj, umycie sie, wysprzatanie pokoju (!!) zrobienie lekcji z blizniakami, pomycie naczyn.. zero kaca, az chce sie cos robic. Niesamowite :) Fajnie jakbym mial wiecej takich dni. Gdzie jest „czas wolny” w sensie czas ktory moge poswiecic na rzeczy ktore powinny byc robione ale ktore notorycznie nie robie, z powodu innych, „wazniejszych” rzeczy do zrobienia, w tygodniu na przyklad.

W pracy dobrze. [edit z dnia 10/11/2006: bylo dobrze. ale nie wystarczajaco dobrze hehe.]

Projekt o ktorym wspominam w poprzedniej notce zostaje porzucony. Az do odwolania. Za wiadomosc odpowiedzialny jest jej nadawca. Dopoki nie poukladam sobie wszystkiego ladnie w glowie; dopoki nie bede w stanie artykulowanie wyrazic tego co naprawde chce przekazac; dopoty nie bede nic na ten temat pisal/mowil/etc. Wiele osob pomoglo mi to zrozumiec, jedni w taki drudzy w inny sposob. Wszystkim jestem wdzieczny za to, a tych ktorych urazilem pozwole sobie po raz wtory przeprosic :)

3 komentarze więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...