Archiwum dla: Wrzesień, 2006

„ju orajt?”

przez , 02.wrz.2006, w Bez kategorii

you allright? … jazda :) sam tak zaczalem mowic :) jak przyjechalem do anglii ponad 2 lata temu to pamietam to mnie najbardziej zdziwilo. pracowales w biurze jako sprzatacz i wiele osob widywales, nikt Cie nie znal ale wszyscy jak przechodziles obok nich mowili do Ciebie ju orajt? tak mnie to dziwilo, przeciez w Polsce sie z czyms takim nie spotkalem… powoli z biegiem czasu sie przyzwyczailem do tego.. a teraz od jakiegos czasu sam to praktykuje! jak to sie czlowiek potrafi zmienic.. bo ja to teraz inaczej widze: pracuje sobie w biurze (w tej chwili tak jest) z jakimis ludzmi. nie ma czasami autentycznie tematu na ktory mozna porozmawiac. ale jako ze pracujemy razem w tym samym miejscu widze, ze taki brak odzywania sie do siebie moze zostac potraktowany czasami/w pewnych sytuacjach, jako brak szacunku, na przyklad. albo jako brak zainteresowania. dlatego jak na przyklad pracuje sobie i ide na przerwe to jak np. mijam sprzataczke w waskim korytarzu to sam do niej wyjezdzam „you allright?”. ona moze odpowiedziec tym samym albo nawet tylko sie usmiechnac i pojsc dalej. odzywka ta jest wlasnie taka wygodnie niezobowiazujaca, a jednoczesnie dajaca osobie do ktorej jest kierowana odczuc ze sie jest dostrzeganym. fantastyczne. ale dosc moich bezsensownych rozkminek :)

w pracy jak na razie ok. tylko ok bo nie moge jeszcze niczego de facto powiedziec o tej mojej pracy bo jeszcze nie przeszedlem odpowiedniego „przetarcia” (nazywa sie to induction) – koles ktory to ma zrobic wraca dopiero w ten poniedzialek z wakacji w australii. bo jest australijczykiem, ale to tak btw :) no i na razie mozna rzec ze nie pracuje jako „Recruitment Consultant” tylko jako sekretarka :) ucze sie pracy papierkowej, odbierania telefonow, przetransferowywanie tychze do innych telefonow w biurze, takie pierdolki. o, np. jak przychodzi nowy delikwent ktory szuka pracy i chce sie zarejestrowac to ktorys ze starszych rektutantow przeprowadza z nim interview (ja to docelowo bede robic, na razie nie bo wlasnie nie mam tego induction) a ja potem te dane rejestracyjne wprowadzam do komputera. czyli taka nudna praca ale tez ja powinienem umiec robic, wiec nie mozna powiedziec ze trace czas. ucze sie ale jeszcze nie tego co mam docelowo robic. ale ogolnie jest luz, warunki pracy prawie idealne (by byly idealne jakby byla klimatyzacja hehe), atmosfera wsrod pracownikow wyglada na bardzo dobra, odpukac, wyglada wszystko zajebiscie.

w zeszly weekend wybralismy sie pod namioty :D z mojej strony absolutny spontan, jesli bylo to planowane wczesniej to mnie to jakos ominelo :D no w kazdym razie podjalem decyzje, ze jade. z bolem serca, bo oznaczaloby to opuszczenie pierwszego meczu Wisly pokazywanego w telewizji od czasu kiedy sobie Cyfre+ sprowadzilem do Anglii. ale nie zaluje, bawilismy sie wysmienicie nad morzem :) Neptun zabral gitare wiec bylo picie, spiewanie szant, lowienie rybek, wylegiwanie sie, itp :) szkoda tylko ze wodke kupilismy strasznie ocieplona wiec zeby ja schlodzic trzeba bylo sie nameczyc. za pomoca linki udalo sie jednak schlodzic ja w morzu :) patrz —> obrazek. ogolnie zajebisty wyjazd i bardzo chcialem go powtorzyc w ten weekend ale pogoda sie nam zdupcyla tutaj teraz :[ no ale przynajmniej obejrze polakow w meczu z Finlandia zaraz :) nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. always look on the bright side of life. :-)

3 komentarze więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...