Archiwum dla: Kwiecień, 2006

Swieta

przez , 21.kwi.2006, w Bez kategorii

i po swietach. byl ambitny plan zeby pojechac na nie do Polski, ale jak z przerazajaca wiekszoscia moich ambitnych planow – nic z tego nie wyszlo. moze w nastepnym miesiacu (kolejny ambitny plan… ? :/ )

swieta byly dziwne.zostalem wrecz zaproszony na sniadanie wielkanocne, bardzo milo, az nie wiem czym sobie zasluzylem ;) a potem dalismy w palnik, hehe… troche przesadzone to bylo zaiste, no ale coz zrobic.. takie zycie, od czasu do czasu trzeba. ogolnie chodzi o to, ze bylo za duzo wodki na nas trzech, heh.a akurat wczesniej kumplowi pisalem jak na ironie, ze wodka lagodzi obyczaje, LOL :)) nie w tym przypadku heh :) ja umarlem jakos kolo 2 w nocy podejrzewam, dosc konkretny zgon.ale dwoje pozostalych wspollokatorow mocniejsze leby maja, zapodali ostra faze :d Radek wzial barszcz czerwony z koncentratu i pochlapal mnie troche, spiacego, ustawil mi obok lozka taki duzy noz po czym wkrecil Bartowi ze co prawda nie pamieta ale mnie troche pociachal tym nozem jak ja spalem. bidak zlapal wkrete i mnie badal ponoc pare razy czy aby nie mam obrazen hehe… potem chopaki powariowali, efektem czego caly dom byl we krwi (barszczu w sensie)gorzej, ze tak skutecznie sie wkrecil, ze obudzil laski i zrobila sie lipa, BARDZO delikatnie to ujmujac.. no ale na nastepny dzien zostalo ladnie wszystko posprzatane, dywany wypucowane detergentami, kwiatki z przeprosinami, takie rozne… ogolnie dziwnie.. trwa impas, stan zawieszenia. ale to moze jeszcze wyjsc na powierzchnie heh.. na to wyszlo, ze to byla chyba ta burza ktora przewidywalem.. dziwnie.. mam nadzieje w sensie ze to ona, bo jak jeszcze cos innego wypierdoli to nie bedzie za fajnie.

wyprowadzamy sie za tydzien do nowego mieszkanka. tez w chuj niewiadomych apropo tego, ale mieszkanie cycus-glancus, jak wszystko pojdzie po naszej mysli to bedzie wypas. trzymac kciuki :)

a reszta po staremu… eeech.

3 komentarze więcej...

fancy a change?

przez , 05.kwi.2006, w Bez kategorii

I kinda decided it might be a good experiment.. my auntie the other day, after reading a letter that i sent to my mom here from england.. she’s a bookworm, reads loads.. an she said i have talent. i should write more. but obviously, now that i’m in uk, i should start writin in english. might as well try on my blog.
’tis still shit… no doubt about it. one night when i was coming back after work, she was due back still in a couple of days.. but some female ahead of me, she was caring a travel bag. looked alike in the dark.. i had to stop.it couldn’t've been her. yet my heart started thumpin’..blood pressure went sky high in a couple of seconds..had to wait until i lost sight of’er… that frightened me.really it did, it’s for fuck’s sake nearly 3 months now! yesterday at work.. me mate send me a text. and as it so often happened my lovely mobile told me that the inbox’s full again. started deleting some texts.. her’s of course, i didn’t keep any other.alas reading them (in order to delete one at a time) proved yet again to be a pain.pure sorrow.mental.the decision, as with most very serious decisions, was spontaneous.. just like that, i did it.over a hundred texts.. which i cherished so much.. so much… so dearly.. went down the drain.all in one go.had to get rid of’em.it was for my own sake.it still hurts though.it was the only real evidence.real proof that something was on.something.. not just, and only friendship.. now i’m afraid i will wake up some day and think it was just a dream.but it wasn’t.it was real.but lasted so short.but real.but too short.long time ago.what’s the difference? slowly gettin’ there.. slowly closing this chapter of my life.

situation at work’s under control, as usual. the only thing that kinda works out nowadays.. like say for instance British Gas. Paid the fuckers the quarterly bill, just recently. 186 quid, that’s quite a lot actually. And what did they do? The fuckin’ bastards deducted it twice from my account. So it turned out i’m on like 100 pounds overdraft, just like that.Smashing.Not my fault of course, so the bank’s not gonna do any charges, but frustrating it is, honestly.The refund bit of the story is even more funny.They said they’ll do the refund, of course, it’s their fault, etc. They’ll send me a cheque. In 2 weeks time the earliest. A fuckin cheque! In at least 2 weeks! This is just appalling if ya ask me.

more is yet to come.as said before, the silence before the storm.it’s coming to an end.after that, there’ll be either peace.. or instant hell just might be unleashed.would rather opt for that first state of affairs.. i’ll see what the future brings

2 komentarze więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...