Archiwum dla: Listopad, 2005

CARPE DIEM

przez , 25.lis.2005, w Bez kategorii

chwytaj dzien.. taak. trza sie cieszyc zyciem. zwlaszcza jak ma sie z czego. u mnie, nie nowosc, powtarzam to od kilku notek, wypas absolutny. nie wiem czy bylem kiedykolwiek bardziej szczesliwszy. to jest jak sen, jak sen, co jak sie obudze nagle? ostatnio zauwazylem, ze pierdole jak jakis potluczony romantyk :) coz zrobic, bywa :]

w pracy ciezko :) absolutny hardkor. zaczalem chodzic na ta poczte na nocki, w dzien jeszcze pracuje w call-centre (zmniejszylem sobie na czas pracy w poczcie godziny w callcentre do 4 dziennie i git jest). w niedziele zaczelismy, trzy dni treningu. czworka nas Polakow znajomych byla tam naraz, czulem sie jak na tlumaczeniu kabinowym, hehe :) jak przyszedl test na trzeci dzien to calym soba przezywalem czy ich przyjma czy nie. ale sie udalo i na nastepny dzien nie moglem pojsc do pracy, trza bylo opic :) ulga w kazdym razie wielka to byla :) no, a po treningu dopiero zaczela sie praca. w pocie czola, i wogole harowa niesamowita. trening skonczylismy we wtorek, w srode juz niby-normalnie do pracy, posadzili nasza grupe w pokoju i czekalismy godzine az ktos przyjdzie. dobrze ze kazali nam dzien wczesniej przyniesc ksiazke do poczytania sobie, bo by bylo ciezko. poczytac sobie dobra ksiazke i dostac za to 7 funtow, heh, takie zycie. potem dopiero zaczely sie schody. poszlismy na gore do komputerow. i, o zgrozo, pracowalismy cala godzine. potem mielismy tylko pol godziny przerwy, i z powrotem do ciezkiej harowy wklepywania kodow pocztowych. po kolejnej godzinie ciezkiej pracy w pocie czola, nastapila przerwa na obiad (maja tam na miejscu specjalna nocna kantyne, bardzo dobre zarcie, dofinansowywane) – tylko jedna godzina na to. uwlaczajace normalnie. w czasie przerwy mozna przejsc sie do sali tzw. „rekreacyjnej” i tam do wyboru „pilkarzyki”, bilard, ping-pong, czy zwykle ogladanie telewizji. straszne te warunki tam, myslelismy z kumplami czy by nie wyjsc z tamtad od razu. no ale w koncu skonczyl sie dzien, i mozna bylo wrocic do domu, na zasluzony odpoczynek :)
a z kolei wczoraj w pracy (tej drugiej, w callcentre) zrobilem 4 sprzedaze w 3,5 godziny i wyszedlem wczesniej do domu. i zaplaca mi za te pol godziny co mnie nie bylo. bezczelnosc normalnie :)

zima przyszla do anglii… angole zagubieni ;) w radiu trabia o korkach, kolizjach, zamknietych szkolach. troche sniegu i sie gubia ;) cos tam znajomy mowil, ze bedzie to zima dziesieciolecia w anglii (a slyszalem ze moze nawet 100lecia, dobre by bylo). no ale nie przelewki, dzisiaj jak wieczorem odwozilem E. do pracy, to drzwi po stronie kierowcy mialem zamarzniete calkiem :/ cale szczescie te od strony pasazera byly normalne, bo by sie spoznila pewnie, hehe.

AAAA, no i Wisla Pany, cracovia Dziady! Zloilismy ich niemilosiernie w derbach, cos pieknego :) Dobrze zrobilem biorac zawczasu wolne z pracy, zeby to specjalnie obejrzec :D

7 komentarze więcej...

… i met an angel …

przez , 18.lis.2005, w Bez kategorii

uskrzydlonym
5 komentarze więcej...

that’s life

przez , 11.lis.2005, w Bez kategorii

sie zyje :) w pracy totalny wypas. dzisiaj (wczoraj) zrobilem 5 sprzedazy (moj rekord :D ) i polazlem do domu godzine wczesniej. a zaplaca mi normalnie, jakbym ja odpracowal. to jest zycie :) potem lekcja angielskiego i odwiedzilem samochodem kumpla z pracy, zmienil mieszkanie na nowe, w centrum. calkiem sympatycznie tam ma. okazalo sie, ze jest mistrzem gry w D&D, moze cos pokminimy zeby jaka sesyjke zagrac.. tylko ze on anglik, ale mysle damy rade, hehe. dawno w klasycznego rpg’a nie ciupalem.

wyglada na to, ze bedziemy miec kolejnego domownika. wujek przyjedzie szukac pracy. a czemu nie, przyjaciol zaprosilem, to czemu rodziny nie przyjac. moze byc ciekawie. przyleci razem z reszta mojej rodziny na swieta bozego narodzenia, tylko mama z bratem wyjada po nowym roku, on zostanie.

w zeszly weekend wybylismy kolo 19:00 na impreze „plenerowa” ze znajomymi, nad zatoke. byl tzw. „Guy Fawkes Day” czy jakos tak, w kazdym razie angole celebruja ze ten Fawkes caly probowal, ale mu sie nie udalo, wysadzic w powietrze parlament. glupi ci angole :) ale fajne fajerwerki byly. potem polezlismy nad wode pospiewac szanty (mamy takiego jednego zeglarza, baaardzo wporzo ziom, a glos ma ze hej!). wlezlimy do niecki takiej jednej przy morzu, jak nagle nie pierdulnely fale, prawie nas potopilo :) zdupcylismy szybko z tamtad i zahaczylismy na chwile o promenade, tam pospiewalismy jakis czas a potem do znajomych na hawire libacjonowac sie dalej. obudzilem sie w jakims pokoju ktorego nie znalem, bez butow wogole, hehehe. okazalo sie ze glany zostawilem pietro wyzej :D koniec koncow wyszlismy z tamtad po 14:00 dnia nastepnego :) dooobra impreza byla.
z kolei w ta sobote sie szykuje gruuuba biba. dwoje wspollokatorow bedzie obchodzilo urodziny, Radka kobieta przyjezdza z Polski na ta okazje, duuuuzo znajomych przybedzie. ciekawe co z domu zostanie :D tak lekko liczac ponad 20 osob minimum. ostro.

a od 20 novembra zapieprzam i owszem na tej poczcie. ciekawe czy wydole, 14 godzin w sumie dziennie pracowac… ale nie za ciezka praca, wiec mysle ze bedzie ok. na swieta bedzie mozna zaszalec :)

najlepszy wal, ze nagle ni z tad ni z owad jebnelo mi lekcjami angielskiego. mam juz 2 grupy po 3 osoby, a jest jeszcze trzecia grupa… tylko, ze niestety musialem im powiedziec, zeby sie zglosili po nowym roku, bo kurde zywcem nie mam czasu no… jaja… bo przeciez w weekend zawsze musi byc wygospodarowane parenascie godzin na najebe/regeneracje :D hehe…

2 komentarze więcej...

No.

przez , 02.lis.2005, w Bez kategorii

Dostalem zalegla kase :) i wypas jest, powolutku do przodu, czesc dlugow poplacona, zaraz wyjde na prosta i bedzie jeszcze wiekszy wypas. Zaraz smigam na interview, dodatkowa praca przedswiateczna, jakies wgrywanie danych dla Royal Mail. Moze bede chodzil razem z Radkiem, fajnie by bylo :) 7,5 godzinki, nocki, bede mogl lajtowo polaczyc moja terazniejsza prace z tym. A kasy moze wpasc calkiem sporo, 7 funtow za godzine ponoc, brzmi niezle. Szkoda tylko ze do swiat, potem ni ma…

Na swieta w grudniu na pewno jeden wspollokator wyjezdza do Polski, moze drugi tez pojedzie. Ja stwierdzilem, ze chromole, zostaje. Sprowadzam za to mamusie i braciszka, zeby nie miec swiat samotnych. Przynajmniej tyle moge dla nich zrobic, heh, nie mieli i tak zadnych wakacji z tego co mi wiadomo. Bedzie fajnie.

Aha, w ostatnia sobote bylismy wszyscy na imprezie u mojego team leadera. Luskusowy apartament polozony tuz przy przystani, basen, bilard, takie rozne. Ogolnie nawet bylo spoko, chociaz moglo byc lepiej. Ciekawostka bylo wdychanie gazu rozsmieszajacego przez balon, hehe, niezla jazda, szkoda tylko, ze trwa baaaardzo krotko (doslownie moze 2-3 minuty). No i ciekawe czy to moze dlatego mnie leb na nastepny dzien tak pierunsko nakurwial…

8 komentarze więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...