Archiwum dla: Kwiecień, 2005

Life goes on

przez , 17.kwi.2005, w Bez kategorii

Wizyta u znajomych (u Ozzy’ego) tydzien temu skonczyla sie, jak mozna sie bylo spodziewac, totalnym hardcorem. Przybylismy dosc asekuracyjnie, majac po 7 browarow na glowe. Angolskie bronxy sa cienkie jak dupa weza, wiec w sumie mozna to traktowac jak 5. I wszystko byloby gitez, gdybysmy nie skonczyli tego wszystkiego uczac Ozzy’ego i jego malzonke pic czystej wodki, bez przepity nawet. Pilem tak wczesniej juz, ale nie lubie. No, nasi nowi brytyjscy znajomi polubieli to bardzo, hehe. Niesamowite swoja droga, koles kolo 50-tki, marynarzem w marynarce byl, po portach sie szlajal, kawal kurwa swiata musial zwiedzic, a tak wodki jeszcze nie pil. Do Polski widocznie lajba nie zawinal :> Anyway, przyjechalismy kolo dziesiatej, wyszlismy pieszo (zostawilem cara..) jakos kolo 4-5 w nocy. I to bylby koniec wieczoru, do domu nie mielismy znowu tak daleko, prosta droga, z 30 minut (niech bedzie godzina, w zaistnialych cyrkumstancjach). Ale nie, moj kompan musial sie zgubic po drodze :) Co za koles. Jak sam wrocilem do domu, zadzwonilem do niego, dowiedzialem sie gdzie jest, niedaleko, wiec powiedzialem ze ide spac. Wstaje kolo 1 po poludniu, patrze, a jego nie ma w domu! Dzwonie, okazalo sie, ze nie trafil, polazl ewidentnie w druga strone, zgubil sie totalnie :) Bez kasy, fuks ze mial chociaz telefon.. Petal sie po miescie kilka godzin, spragniony strasznie. Do jakiejs babci ponoc podbil, proszac o troche wody do picia (!) a ta jak go zobaczyla zaczela spierdalac! LOL. Od jakiegos kolesia co samochod przed domem naprawial dostal napredce naszkicowana mape gdzie sie znajduje, co i tak mu nie przeszkodzilo zawieruszyc sie gdzies w jakims lasku (??), W kazdym razie poobcieral sie tam niezle i gdzies ewidetnie musial wyjebac (ten wredny krzak na mnie naskoczyl!), popaletal sie jeszcze po okolicy, w koncu podszedl do glownej ulicy, tam niedaleko taki duzy biurowiec jest, obok maly parking i taki taras, to sobie usiadl na laweczce i probowal zasnac :) Warto dodac, ze wtedy juz byla sobota, wiec na szczescie nikogo nie bylo w budynku zeby sie zaniepokoil jakims kolesiem co spi na lawce, hehe. Jak sie obudzilem to zaraz po niego polazlem, najpierw autobusem po samochod. Wstapilem do Ozzy’ch zeby powiedziec, ze wszystko w porzadku i ide po niego a tu Chris (Christine, jego zona) juz wita mnie bania wodki. No kurwa myslalem, ze padne :) Mysle, ze ich rozpilismy troche, heh ;) No, to by byl koniec opowiesci, odebralismy kumpla z pod budynku, wrocilismy do domu i poszlismy spac. Warto moze tylko dodac, ze caly nastepny dzien bidak byl struty, hehe. Coz, zdarza sie. Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Trza bylo tak jak ja, kontrolniaka jebnac :P

Potem tydzien byl nudny (praca, a potem jeszcze moze troche wiecej pracy) no i ten weekend teraz. Do Ozzy’ch nie moglismy wbic (na szczescie, moze?) bo z samiusienkiego rana jechali autobusem do Leeds bodajze, obejrzec mecz rugby. Dosc ciekawy sport, brutalny, i nawet moze ekscytowac, ale to jednak nie to co pilka. Oni w kazdym razie odpadali, wiec poszlismy do C103.
Wczesniej jednak poszlismy na spotkanie z George’em, lub Jerzym jak kto woli, taki Polak, co to sie urodzil w anglii, ale nauczyl sie gadac w jezyku ojczystym. Bartek poznal go w centrum, koles sprzedaje jakies swiecidelka na stoisku, bransoletki, kolczyki, takie pierdoly. I ma na stoisku flage Polski, nie wiem po co, bo nic z tego co sprzedaje nie jest z Polski :) Reklama moze, nie wiem, jebac. W kazdym razie Bartosz (dalej szuka pracy) pogadal z gosciem w ciagu dnia i ustawil sie z nim w hotelu, jakos pod wieczor. Bardzo sympatyczny starszy facio. Tez kiedys tak jak my szukal pracy, mial problemy, itp. itd., ktos mu wtedy ewidentnie pomogl, bezinteresownie. I teraz chce sie gosciu odwdzieczyc, bardzo milo z jego strony. Moja uwage apropo filmu „Pay it forward” szybko podchwycil, ze dokladnie o to chodzi :) Zaprosil nas do chinskiej restauracji, nawpierdzielalismy sie niezle. Dwa startery, trzy dania glowne, duzo ryzu, jakies kielki. Nie zjedlismy wszystkiego, tyle tego bylo, lekko liczac z 30 funtow musial wylozyc. Kelnerki mialy niezla zamote z nami, buehehee.. Bo George w sumie dobrze mowi po Polsku, ale jednak czasami brakuje mu slownictwa (raz w Polsce byl tylko) i rozmowa wygladala dosc dziwnie, polski, angielski i tak na zmiane :) Lukalem na te kelnerki, w sumie takie mile azjatki, mniam.. I jak gadalismy po angielsku, to chyba podsluchiwaly, hehe, dziwna mine mialy jak przechodzilismy na polski. Wogole wypas restauracja, ledwie siedlismy to juz nam te duze serwetki kelner podal na kolana, dania podane zostaly na takich malych palnikach, strasznie ekstrawagancko to wygladalo. Najwiekszego zonka mialem przy starterze (miska zeberek i miska krewetek) – przyniesli do tego mala miseczke z ciepla woda, w srodku cytryna. George wytlumaczyl, ze to do mycia rak. A cytryna po to, ze znikoma ilosc kwasu w wodzie sprawia, ze tluszcz schodzi szybciej z raczek (bo starter sie wpierdalalo lapami :) Sprytne. Dania byly dosc egzotyczne, ale wiem ze byly to kurczak, kaczka i wolowina. Ale wytlumaczyc jak byly przygotowane to nie umiem :) Dobre w kazdym razie. Potem zmylismy sie do tego klubu jak juz wspominalem.
Klub C103, ten metalowy. Glosno tam bardzo. Umowilismy sie z Kath (corka Ozzy’ego) w srodku, ale jak to w zyciu bywa, nie pojawila sie. Zdarza sie. Na parkiecie za to zauwazylismy zajebista laske. Nie jakas specjalnie piekna, dobrze zbudowana, wszystko na swoim miejscu, ale nic olsniewajacego. Nie wiem absolutnie co w niej bylo, ale podejrzewam ja o jakies czary. Zauroczyla mnie konkretnie, wieksza czesc wieczoru, wstyd przyznac, spedzilem pijac piwo i gapiac sie jak tanczy. Hipnotycznie sie ruszala po prostu. Zdecydowanie starsza ode mnie, podejrzewam minimum 28, ale to przeca nie problem (prawda mlody? :>), zwlaszcza ze wzrost akuratny, hehe. Pogadalismy chwile (na ile to bylo mozliwe, za glosno bylo), dalem jej ognia, Diona ma na imie. Dziwne imie. A potem ona wrocila na parkiet a ja wrocilem do obserwacji, pfff.. potanczylbym sam, ale kurwa lyso sie czuje bez wlosow… nie czulbym sie dobrze na parkiecie z taka fryzura jaka mam teraz (zapuszczam od nowa, smisznie wyglada, hehe, a bedzie jeszcze smiszniej). Impreza sie skonczyla wpol do trzeciej, wyszlismy za nia, podszedlem zagadac. Szkoda, ze byla z kolezankami, i jakis jej znajomy sie przypaletal. Troche niezreczna sytuacja byla przez to, musialem sie spieszyc, bo odciagnalem ja od znajomych i oni czekali, ale mysle ze i tak dobrze to wypadlo. Nic oczywiscie z tego nie wyniklo, powiedzialem jej pare milych rzeczy, probowalem wyczytac czy ja to interesuje, czy da sie przeciagnac ta rozmowe. Nie wyczytalem tego, rozeszlismy sie, ja do domu, ona chyba do jakiegos snack-baru cos wszamac. I tyle. Gdyby tylko mogla mi wyleciec z glowy, grrr… Moral z tej historii jest mi dobrze znany, przerabialem to wczesniej, hehe. Nie dla psa kielbasa. Ale rowniez i drugi cytat, ‚Szukajcie a znajdziecie, pukajcie a bedzie wam otworzone’. Czy cos w tym stylu kurwa.

5 komentarze więcej...

Angole nie umieja sie bawic…

przez , 01.kwi.2005, w Bez kategorii

Wlasnie skonczylem sprzatac laboratorium w pracy, i bylem swiadkiem jednego z najpiekniejszych zachodow slonca jakie widzialem. Kolory zajebiste, takie pomieszanie fioletowego z czerwonym, zoltym i rozowym. Taka fajna luna na horyzoncie, pod spodem byly takie male chmurki, ktore wygladaly zupelnie jak kamienie (tu sie wlaczyla moja wyobraznia juz, hehe). Pod tymi kamieniami byla taka duza trojkatna chmura, to bylo skrzydlo. Potem w lewo taka dluuga, chuda chmura (szyja) i najbardziej na lewo takie zbiorowisko chmur (cummulusow?) ktore tworzyly glowe smoka :-) Wypas kurwa. Jeszcze te kamienie nad nim i ta luna tworzyly zajebiste leze smoka. Normalnie wypas, chuj strzelil, ze nie mialem aparatu ze soba.

Ale co do tytulu.. wczoraj z Bartoszem bylismy na koncercie Judas Priest. Jako support (support kurwa..) grali Scorpionsi. Wypasik. Koncert sam w sobie zajebisty (Scorpionsi grali godzine, Judasi dwie i pol!) a Halford dalej jest nie do zdarcia, przechuj pedal jeden :) Nie wiem dokladnie ile ma lat kolo, pewnie ponad 50, ale wyc umie jak malo kto. Na motorku potem tez wjechal na scene :) Ogolnie gitez. Tylko wlasnie publicznosc, pffff… Kurwa… statyczna. Tak. To jest odpowiednie slowo. Stali i se patrzyli. Zadnego mlyna pod scena, nic. Moze troche (troche, bo wiekszosc miala krotkie..) dlugowlosych pod scena pogowalo, robili satany z palcow (glupio brzmi, wiem, ale jak ten gest niby okreslic?) i tak dalej. Ale to byla absolutna mniejszosc. Wiekszosc se stala i lukala, okazyjnie klaszczac. Chore. A juz najbardziej mnie rozjebal kolo co caly koncert nagrywal z komorki. Pojeb. Wyjebal 30 funciakow kuwa zeby se ponagrywac na komorce…
Jak Scorpionsi grali Wind of Change wyciagnalem zapalniczke i zapalilem. Klimat. Patrze sie… nikt oprocz mnie nie swieci.. patrze sie do tylu.. dwie inne zapalniczki sie swieca, gasna zreszta zaraz. Kurwa. A miejsce gdzie byl koncert 4000 luda miesci, jak kupowalismy bilety na tydzien przed to sprzedali troche ponad 3000. Wiec prawie full kurwa. Pojebani Ci angole, kurka wodna no. Nevermind, po wyjsciu z koncertu ledwo moglismy mowic, dobrze bylo :) Aha, jeszcze zapomnialem najgorszego. Nie mozna bylo tam cholera jasna palic. Dubre to, ale jakos wytrzymalismy.

Co poza tym. Miesiac juz popierdzielam moim samochodzikiem, okolo 400 mil juz przejechalem, mysle niezle :) Pali troche wiecej niz sie spodziewalem cholerstwo, ale i tak malo w sumie.

Jutro zaprosilem takich znajomych co poznalem wczesniej (Ozzy z rodzinka :D ten koles co go poznalem jeszcze w pazdzierniku) na grilla u mnie. Hehe. To sie „barbecue” tutaj nazywa. Pewnie niezlego zonka dostana jak zobacza moja nore, hehe. Ale maly ogrodek (w zasadzie nie powinno sie to ogrodek nazywac, takie niewiadomoco, hehe) mam, wiec grilla mozna zapodac. Zwlaszcza ze przyjda ze swoja corka, 25 latek ma, widzialem ja tez na koncercie, wporzo babka, hehe. Sa tylko dwa ale, heh… pierwsze, jest wyzsza ode mnie, lipa. A drugie ma dwa bachory, pffff :) No ale jebac. Powinno byc ciekawie :) Do uslyszenia.

5 komentarze więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...