Archiwum dla: Październik, 2004

Prawie..

przez , 16.paź.2004, w Bez kategorii

.. dwa miesiace jestem juz na obczyznie. Dwa miesiace bez mojej muzyki (bo, kretyn, nie pomyslalem o zabraniu ze soba ani walkmena, ani magnetofonu, ani zadnych kaset, CDekow, mp3, no nic :/).
A jakoze ja czegos sluchac musze, zycie bez muzyki nie ma sensu (itp.,itd.) – to sluchalem gowien plynacych z radia, typu jakies dido, czy inne natasze bedingfield (czy jak to sie pisze). brrr..

Wczoraj wieczorem nie wytrzymalem. Glany, bojowki, bluza Vader’a, ramonezka.. tylko wlosow brak, ale chuj, nie bede sie znowu dolowal.. i wyskoczylem na miasto, szukac mojej muzyki. I ziomkow takich jak ja. W sensie metali. Wyczytalem w gazecie dzien wczesniej, ze w niejakim ‚Club 103′ graja cytuje „rock/metal/punk/hardcore/sk8er”. No to szukam tego klubu.. wylazlem o 20:00 z mojego mieszkania, pod klubem bylem jakos 25 po osmej, a tu zonk, otwieraja o 22:00 dopiero :/ I wstep 3 funty :/ Pfff… przechodzila parka starszych metali (kolo kurde drugi Ozzy Osbourne jak dla mnie, udezajace podobienstwo; laska taka-sobie, zeby nie byc ordynarnym..) no to zagadalem do nich. Bardzo milo mnie przywitali, a jak dowiedzieli sie, ze jestem z Polski to jeszcze milsi sie okazali :) Dave (bo koles akurat mial takie imie jak ja) zaczal opowiadac jak to zwiedzil pol swiata, kiedy sluzyl w marynarce, i ze do Polski akurat nie trafil, a bardzo tego pragnie bo jest pasjonatem zuzla, a Polska ma bardzo silna druzyne zuzlowa i nawet wymienil nazwisko Golloba. Weszlismy do otwartego baru obok, koles postawil piwko, pogadalismy do tej 22. Calkiem milo. Wzieli nawet ode mnie numer telefonu, bo jak uslyszeli, ze nie slyszalem metalu od 2 miesiecy to sie nade mna zlitowali i powiedzieli, ze „moze cos sie da zalatwic”. Hehe… ciekawe czy oddzwonia… Potem sie z nimi rozstalem, bo szli na jakis koncert znajomych do innego pubu.
Wlazlem do tego klubu w koncu, szatnia za 1 funta :/ co za chujnia. Ale przynajmniej browar za 2 funciaki (a to jest tanio…)
Podzielone toto jest na 3 duze sale, w pierwszej, najblizszej wejscia graja metal (jak otworzyli bramy to przywitaly mnie dzwieki Metallica – Orion, wiec mozna rzec, bylem wniebowziety :) w drugiej jakos rock czy cos tam, slabsze w kazdym razie a w trzeciej, ten caly sk8ter, czy co to jest, dla mnie jak techno brzmialo. Oczywiste wiec, ze caly wieczor przesiedzialem w pierwszej sali. Dalej niestety tak rozowo nie bylo, heh, bo grali metal i owszem, ale ten taki ‚nowy’ heh… czyli jakies system of a downy czy inne. Grali rowniez Metallici starej pare kawalkow (Seek and Destroy np. :) i Pantery i moze jeszcze pare innych co znam i lubie.. ale niestety wiekszosc to bylo nu-metalowe gowno. To podchodze do DJ’a i sie pytam czy mozna requesta zapuscic.
On, ze spoko, no to mowie (zastanawialem sie nad piosenka dobre pare minut…) zeby puscil Sepulture – Arise. A kolo sie mnie pyta czy to jest na Chaos’ie !!!!!! [dla niekumatych, Sepultura - Arise to glowna piosenka z plyty Arise, a Chaos AD to oddzielna plyta] Troche zwatpilem, heh….
Po paru sekundach ciszy z mojej strony powiedzialem, ze nie, ale koles powiedzial, ze ma tylko Chaos. No chuj, to wzialem ‚Refuse/Resist’ lepsze to niz nic :P Ale kolo mna wstrzasnal, bo wygladal calkiem normalnie (czytaj ubrany na czarno, dlugie wlosy, etc.)
Po jakims czasie polazlem do niego jeszcze raz, tym razem z planem czegos mocniejszego (Death, Deicide, Marduk) ale niestety – nie znam, tutaj tego nie puszcze, nie mam (w odpowiedniej kolejnosci). Ale powiedzial mi, ze w soboty pracuje w klubie obok, tzw. ‚Warehouse’ i ze tam puszcza mocniejsza muze. Az sie kurde boje sprawdzic jaka ta mocniejsza muza jest :/ Eeeech… sie zobaczy, moze mnie tam wywieje w przyszlosci, ale dzisiaj (sobota akurat) chyba jednak sobie odpuszcze. Posiedzialem sobie tam do 1 w nocy, zadnych nowych znajomosci nie nawiazalem, no ale za glosno bylo. W sumie i tak ciesze sie, ze poszedlem, zdecydowanie milej spedzony czas niz siedzenie w lozku, czytanie ksiazki i sluchanie gniotow z radia.

4 komentarze więcej...

Life in Plymouth.

przez , 04.paź.2004, w Bez kategorii

Zaczalem nowa prace, przenioslem sie do Plymouth (morskie miasto w poludniowo zachodniej Anglii; bardzo ladne po prawdzie..) i jestem tutaj samiutenki… jak ten paluszek.. Jeszcze jak jestem w pracy, jak gadam z ludzmi, jak jest czym zajac mysli, jest ok. Ale jak wracam wieczorem do domu… :/ To dopada czlowieka taka jebana melancholia.. to jednak chujowo strasznie byc w miescie calkiem samemu, nie znac absolutnie nikogo. Do tej pory bylem w takiej wiosce niedaleko Plymouth (Lifton sie toto nazywa, straaaaaszna dziura), razem z dwoma znajomymi, ktorzy mieli juz ustawiona prace tutaj w Anglii, ale nie umieli za bardzo jezyka. Wiec ja pojechalem z nimi, jako tlumacz, ale de facto bez pracy zagwarantowanej tutaj. Wiec w czasie kiedy oni caly czas pracowali ja podejmowalem jakies takie male tymczasowe robotki, jednoczesnie szukajac pelnoetatowej pracy. No i w koncu znalazlem, tu w Plymouth. I przenioslem sie do malej kawalerki, ktora zalatwil ten gosciu, ktory rowniez daje prace moim dwom przyjaciolom w Lifton.
Do tej pory wszystko w sumie odbywalo sie obok mnie. Wszystko ktos robil za mnie (pozdrawiam kochana mamusie :) )
A teraz.. samemu placic czynsz.. samemu placic za prad. Uruchamiam sobie linie telefoniczna.. sam musze sobie robic zakupy (Tesco Korzystny Zakup, hehe, tylko tutaj to sie nazywa ‚Tesco Value’; taniej sie nie da :> )
No i najgorsze.. sam musze prac :/ Cale szczescie, mam w mieszkaniu pralke. Stara strasznie, ale przynajmniej dziala. Ile sie naschizowalem patrzac w ten otwor od tej pralki, kiedy dzialala.. czy przypadkiem mi sie pranie nie skurczy, kolory nie pojebia, itd… horror.. ale pierwsze pranie okazalo sie sukcesem, hehe. Wiec jest git.

Aaa.. z powodu stresu zwiazanego z pierwszym dniem w pracy.. i ogolnym dolem samotnosciowym.. kupilem sobie paczke szlugow :/ [a tak, zapomnialem o tym wczesniej napisac. otoz dokladnie tydzien po scieciu wlosow, 16 wrzesnia, rzucilem palenie, po prostu szlugi tutaj sa za drogie] Bylo to w czwartek, 30 wrzesnia. Dzisiaj mamy koniec poniedzialku, 4 pazdziernik, a mi w paczce zostalo jeszcze 2 szlugi.. mysle niezle.. niezle prawda?

Koncze bo zaraz zamykaja biblioteke. W bibliotekach tutaj mozna korzystac z darmowego dostepu do internetu. Strasznie ograniczony to dostep, heh, niestety (tylko przegladanie stron www, zadne sciaganie plikow, czy korzystanie z aplikacji jak np. GG) – ale w porownaniu z trzema funtami za godzine w kafejce :/ jestem w stanie zdzierzyc ta niedogodnosc.

EDIT: Aha, co do planow, bo moze kogos bedzie to interesowac… praca wyglada na sensowna, nic specjalnego (co tu duzo ukrywac – ladnie nazwana ‚Housekeeping Assistant’ ale po prawdzie jest to zwykly sprzatacz) jednakze zarobek i tak wielokrotnie wyzszy niz w polsce. Od czegos trzeba zaczac, bez niczego co bym mogl wpisac do CV na lepsza posade nie mialem co liczyc. Ale teraz sie ustabilizuje sytuacja, i na spokojnie bede mogl sie porozgladac za jakas ciekawsza praca. Dlatego zostaje tu do polowy grudnia. Czternastego mam bilet juz kupiony, przynajmniej spedze swieta z rodzina. A potem mozliwe (raczej pewne) ze wroce tu z powrotem.

4 komentarze więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...