::księga
gości::
2010 listopad kwiecień 2009 wrzesień styczeń 2008 maj luty styczeń 2007 lipiec maj marzec luty 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2002 grudzień listopad wrzesień sierpień lipiec
|
This is... Plymouth!
Jest poprawa. Na pewno nie uczuciowa. Na pewno nie finansowa (jeszcze, ale idzie bardzo ku lepszemu). Na pewno nie zdrowotna. Wiec tylko psychika moja krucha pozostaje :) Jeszcze nie poskladalem jej do konca do kupy, oj nie.. ale w swietle najnowszych informacji - jest to maly kroczek dla mnie, gigantyczny dla moich kompleksow lol... Dowiedzialem sie dzisiaj o rzeczy, ktorej sam powinienem sie domyslic 10 lat temu (slownie DZIESIEC kurwamac LAT TEMU!!). CDMS jakies dwa tygodnie temu przekazala to info mojemu Ojcu; dzis po ponad poltoragodzinnej rozmowie, mimochodem mi o tym napomknal. Pierdolnelo mnie to jak obuchem w glowe, nie powiem... ale taka wiadomosc to lepiej pozniej niz nigdy, serio serio :) Teraz juz pozamiatane, ale gdybym wtedy o tym wiedzial... eh, szkoda. Teraz pozostaje wyciagnac z tego wnioski, zapamietac na przyszlosc i przede wszystkim - zaczac wcielac w zycie!! Co niniejszym uczynie jutro, kupujac jakis fikusny papier i dostarczajac moj pierwszy w zyciu (serio, nigdy sie w walentynki nie bawilem) liscik milosny! buehehe, Dawid sie sztucznie odmladza, na sama mysl o tym czuje sie jak smarkacz :)
Z kronikarskiego obowiazku poinformuje, ze: - od kiedy mieszkam u Neptuna (jakos od polowy sierpnia) zaczalem sie czesciej usmiechac. Wielka w tym zasluga ludzi z ktorymi mieszkam, oni naprawde robia roznice. - kupilem sobie dokladnie tydzien temu nowy samochod - Clio 1.9 tdi. Ubezpieczyc (i to bardzo tanio!!!!) udalo sie go dopiero w srode, wiec se smigam 4-ty dzien dopiero, ale jest wypas. Christine zezlomowana, dostalem za nia na szrocie 92 funty. Mozliwe, ze kiedys poswiece osobna notke na Christine, sporo super wspomnien z tym samochodem zaposiadam.. - lekcje przychodza i odchodza, ale constans sie utrzymuje na poziomie ok. 10h/tygodniowo, co mnie calkiem zadowala - banki w polsce mi nie daja spokoju. nie bierzta kredytow nigdy przenigdy, kredyty to zlo wcielone. no chyba ze hipoteczny.
Oprocz powyzszych, robie sobie przerwe od wszelakich uzywek (za wyjatkiem fajek) od 23 pazdziernika. Przedwczoraj bylem na imprezie halloween'owej u kolezanki z pracy i bylem jedynym ktory nie pil. Byla to rowniez pierwsza w moim zyciu domowka na ktorej nie wypilem grama alkoholu. Po 7 godzinach przedniej zabawy spokojnie wsiadlem w samochod o 5 nad ranem i wrocilem do siebie. Da sie. Przerwa ma potrwac do nowego roku, i nie widze powodu dla ktorego mialoby sie stac inaczej. Zreszta juz kiedys cos takiego zrobilem, jedyna roznica to to, ze wtedy mialem powod medyczny. Teraz to moje widzimisie :)
PS. nie mialem pomyslu na tytul notki, ale po ukonczeniu jej, przeczytaniu, przypomniala mi sie taka jedna, podobna, sprzed dwoch lat jakos.. dlatego tytul notki dedykowany jest mojemu braciszkowi :)
dave 2010-11-01 03:19:17
skomentuj (0)
Tribute
Notka oryginalnie datowana na 2008-02-07, godzina 02:34:19, do tej pory byla po prostu zapisana w systemie jako *ukryta* - z niewiadomych przyczyn (slomiany zapal odrzucamy kategorycznie i natychmiast) nigdy nie opublikowana. Tresc w zasadzie skonczona, chcialem tylko te tabelki z cytatami jakos tak ladniej wycieniowac, chujemujedzikieweze porobic. Odkopana z okazji dzisiejszych rozkminek egzystencjonalno-depresyjnych z nieodzalowanym przyjacielem Radkiem.
"Cahir zarąbał następnego, pod potężnym
uderzeniem nilfgaardzkiego miecza z czaszki zbójcy odpadło coś na
kształt porcji arbuza."
Niby nic, a tak to sie zaczęło.. Absolutnie nie jest to
najlepszy cytat, jakich mnogo i wybór jest zaiste trudny, dowody
poniżej. Jednakowoż ten właśnie cytat, a raczej rzeczony arbuz tak
sugestywnie podziałał na moją wyobraźnię, że zapragnąłem coś z tym
zrobić. Jakoś podziękować.. Oddać hołd.
Wybrane przeze mnie, delikatnie wyselekcjonowane cytaty. Niestety
większość z Wiki,
gdyż wspomniany Cahir Mawr Dyffryn aep Ceallach, tak dramatycznie, a
dla mnie inspirująco, zaczął walczyć dopiero w czwartej części sagi..
Pozwolilem je sobie podzielić na takie co skłaniają
- Do śmiechu:
-
- "Czekałam tu, w oberży, nie wypadało mi przecież iść tam, dokąd
ty się
udałeś, do owego przybytku wątpliwej rozkoszy, a niewątpliwej
rzeżączki."
-
Każdy szermierz dupa, kiedy wrogów kupa
-
- "– Miecz. Na plecach. Dlaczego masz na plecach
miecz?
– Bo wiosło mi ukradli."
to jest akurat dowcip sytuacyjny, wiedźmin tako rzecze do
gówniarza co go zasypuje pytaniami.
-
- "Widzieliście go? Rycerz chędożony! Herbowy! Trzy lwy w tarczy!
Dwa srają, a trzeci warczy!"
-
- "– To tak, jak gdyby burak dochodził przyczyn i skutków
swojego
istnienia, nazywając wynik przemyśleń odwiecznym i tajemnym Konfliktem
Bulwy i Naci, a deszcz uznał za Nieodgadnioną Moc Sprawdzą.(...)
Rozumiesz mnie?
– Staram się, ale mów wolniej proszę. Nie zapominaj, rozmawiasz z
burakiem."
Z
tym miałem mały problem, bo cała rozmowa zdecydowanie skłania do
refleksji.. jednakże tutaj - wyrwana z kontekstu - myśle że pasuje w
sam raz :))
-
- "Jedyną czynnością, która dobrze wychodzi samotnym, jest
samogwałt." - hehe, poniekąd jak wyżej :D
-
Krasnoludy ciupią w tzw. Gwinta. Coś jak brydź, ale z dodatkiem
drewnianych pałek, hehehe.
– Placek w dzwonki.
– Mała kupa w kule!
– Grał król w kule, przesrał koszulę. Dubel w listki!
– Gwint!
– Nie śpij, Caleb. Dubel z gwintem był! Co licytujesz?
– Duża kupa w dzwonki!
– Akces. Haaa! I co? Nikt nie gwintuje? Dudy w miech, synkowie?
– Wistujesz, Varda. Percival, jeszcze raz do niego mrugniesz, to cię
tak pieprznę w oczodół, że do zimy nie pomrugasz.
– Niżnik.
– Panna!
– Wyżnikiem po niej! Panna wydymanna! Biję i ha, ha, jeszcze serca
mam, na czarną godzinę ukryte! Niżnik, krayżka, kralka...
– I trumfem po niej! Kto nie ściąga kozery, ten jest cztery litery. I w
kule! Aha, Zoltan? Tum cię w miętkie trafił!
– Widzieliście go, gnoma pieprzonego. Ech, wziąłbym pałę...
-
– Symfonia – zauważył Regis, poruszając skrzydełkami swojego
szlachetnego nosa – jest, jak zwykle, akustyczno – olfaktoryczna. Od
walczącego o przetrwanie zbiorowiska bije rozkoszna woń gotowanej
kapusty, warzywa, bez którego przetrwać jak widać nie sposób.
Charakterystyczny akcent zapachowy tworzą również efekty potrzeb
fizjologicznych, załatwianych gdzie popadło, najcześciej na obrzeżach
obozowiska. Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego walka o przetrwanie
objawia się niechęcią do kopania latryn.
– Niech was bies porwie z
tym waszym mądrym gadaniem – zdenerwowała się Milva – z pół setki
wymyślnych słów, gdy starczą trzy: śmierdzi gównem i kapustą!
-
Zabawa i towarzystwo zaczęły pełnić rolę absolutnie drugorzędną.
Zauważyłem, że mogę się bez nich obyć. Wystarczająca i naprawdę ważna
stała się krew, nawet pita...
– Do lustra? – wtrącił Jaskier.
– Gorzej – odrzekł spokojnie Regis. – Ja nie odbijam się w lustrach.
W
zasadzie mało śmieszne, jeśli się sprawę potraktuje poważnie. Jednakże
nawet jeśli sprawi, że zaczną się rozkminki to gówno by z nich wyszło,
hehe.
-
- Bywają okazje, gdy zwyczajnie nie można się nie napić.
Tu z kolei zawsze będzie mi się przypominać pewna anegdotka.
I zawsze będzie mnie to śmieszyć :)
-
- Kobietom pieniądze potrzebne nie są. Bo i po co? Nie piją, w
kości nie grają, a kobietami, psiakrew, są przecież same.
Umieszczenie tego tutaj a nie tam, uważam, jest zagraniem czysto
taktycznym z mojej strony :D
-
- Żarty na bok, jak powiedział król Dezmod, gdy wśród uczty
goście nagle zaczęli sinieć i umierać.
Tzw. rozśmieszanie mnie przez absurd, silnie kontrastujące
stwierdzenia, często w jednym zdaniu. Działa zawsze.
-
- Czy ty mnie sluchasz? [powiedziała mistrzyni do swej
adeptki pokazując jej swe prywatne pokoje - przyp. mój]
- To zwierciadło... Jest magiczne, prawda?
- Nie. Wyciskam przed nim pryszcze.
-
Do kontemplacji:
-
- Pomyliłaś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.
Ulubiony tekst głównej złej postaci.
-
- Jeśli ma się przyjaciół, a mimo to wszystko się traci, jest
oczywiste, że przyjaciele ponoszą winę. Za to, co uczynili, względnie
za to, czego nie uczynili. Za to, że nie wiedzieli, co należy uczynić.
Ten jeden cytat wydaje mi sie mocno dyskusyjny.. ekstremum w
postrzeganiu przyjaźni.. kto chce zapraszam do polemiki.
-
- O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką.
Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbujcie zdefiniować kształt
gruszki.
Ciekawe porównanie. Coś w nim jest :)
-
Ten jest mocny.
"Ot, babska dola. Wielkie ambicje przekreśla zrujnowana macica."
Dość brutalnie ujęty pewien problem, nie powiem...
-
- Strzyg, wiwern, endriag i wilkołaków wkrótce nie będzie już na
świecie. A skurwysyny będą zawsze.
Prawda życiowa, bezdyskusyjna wręcz :D
-
– Moją ogromną przywarą – wyjaśnił – jest niepohamowana dobroć.
Ja po prostu muszę czynić dobro. Jestem jednak rozsądnym krasnoludem i
wiem, że wszystkim wyświadczyć dobra nie zdołam. Gdybym próbował być
dobry dla wszystkich, dla całego świata i wszystkich zamieszkujących
go
istot, byłaby to kropelka pitnej wody w słonym morzu, innymi słowy:
stracony wysiłek. Postanowiłem zatem czynić dobro konkretne, takie,
które nie idzie na marne. Jestem dobry dla siebie i dla mego
bezpośredniego otoczenia. Geralt nie zadawał więcej pytań.
-
Zaiste, wielkiego trzeba zadufania i wielkiego zaślepienia, by
posokę lejącą się z szafotu nazywać sprawiedliwością.
Ciekawa alegoria paru ustrojów politycznych. I innych rzeczy.
-
Postęp (...) jest jak stado świń. I tak należy na ów
postęp patrzeć, tak go należy oceniać. Jak stado świń łażących po
gumnie i obejściu. Z faktu istnienia tego stada wypływają rozliczne
korzyści. Jest golonka. Jest kiełbasa, jest słonina, są nóżki w
galarecie. Słowem, są korzyści! Nie ma co tedy nosem kręcić, że
wszędzie nasrane.
Kolejna prawda życiowa, ciekawie metaforycznie przedstawiona.
-
- Sam nie wiem, co o tym myśleć, jak powiedział król Dezmod, gdy
przyłapano go na oszukiwaniu w karty.
Bardzo
ciekawa sytuacja poruszona, buehehe.. no bo tak po prawdzie co
mial
powiedzieć król Dezmod, hęęę :D a co mieli powiedzieć jego koledzy
gracze, niekoniecznie przecież monarchowie? :d
-
No i mój ulubiony cytat :) Komentarz zbędny.
"Całe życie sikałeś pod wiatr, a wiedz, że dziś, tu, na zamku
Stygga wysikałeś się pod huragan."
Na koniec wycinek z ważnej części mojego życia jakies 2 tygodnie temu.
Próba pożyczenia od KOGOKOLWIEK/CZEGOKOLWIEK (wliczając 2 biblioteki)
brakujących dwóch tomów Sagi (niechże będzie, że zmitrężyłem na to 5
godzin, niechże będzie również założone, że zarabiam 10/h) - 50
złotych. Wkurw i decyzja kupienia brakujących tomów w księgarni - 64
złote. Sięgnięcie po czwarty tom, który posiadam od bez mała 10 lat;
okazanie sie (lewa ta strona cos.. kij), że połowa kartek z książki
wypadła i bezpowrotnie zagineła; wkurw jeszcze większy, szybki spontan
samochodem do empiku o 21:45, kupno kolejnego tomu - niech będzie
wszystko razem 44 złote.
Radosc z czytania arcydzieła Sapkowskiego po raz czwarty - bezcenne.
dave 2010-04-14 01:02:37
skomentuj (0)
|
|