Miodowe lata

przez , 17.sie.2017, w osobiste

Jade wlasnie nocnym pociagiem do Wroclawia, 2 klasa, pozalowalem na kuszetke i cos nie moge zasnac.
Ksiazki juz mi sie przestalo chciec czytac (nota bene swietne end-of-the-world fiction, Lucifer’s Hammer); w HearthStone by pogral na fonie, ale jak to przy kazdej formie dlugodystansowego przemieszczania sie, zasieg pojawia sie i znika – a nic tak nie wkurwia jak masz przeciwnika na patelni a tu klops, polaczenie Ci wraca akurat jak Ci oponent zasadza lethal damage..; zarzucilem playliste na Spotify „Good night sleep music” i tak slucham i slucham, z zamknietymi oczami, i niby chill ale snu brak. I wtem – a moze tak notke pierdolnac na blogaska! Ha. Idealne warunki, nie potrzeba stalego polaczenia, nikt nie przeszkadza, nie ma cisnienia…

Tak wiec Wroclaw Glowny za poltorej godziny. Potem, pewnie Uber, na lotnisko, odebrac dzieci brata od ich matki i w samolot. Mlody juz nas na miejscu odbierze wynajetym samochodem. Z tego co wiem pierwszy raz dzieci go odwiedzaja a nie odwrotnie, wiec ciekawe co udalo mu sie wynajac tym razem. Na pewno bedzie chcial zrobic na nich wrazenie. Chcialbym zeby mu sie w koncu ta Tesle udalo dorwac, tak myslalem teraz, i z moim ambiwalentnym stosunkiem do samochodow chyba tylko tym by mnie zainteresowal… Aaaaanyway.. To bedzie fajne 4 dni. Dni ktorych absolutnie nie planowalem.

Wszystko na wariackich papierach, jak to w naszej rodzince. Dwie mlode dziewczyny, ktore mialy byc „eskorta samolotowa” dla dwojki 7-8 letnich dzieci mojego brata, ponoc znajome i sasiadki, nagle 2 dni przed wylotem daja znac Mlodemu ze sorry winnetou aale ‚no can do’ bo blabla.. No kuuurwa, tak sie nie robi, kiedy wyjazd zaplanowany od miesiecy, bilety pokupowane, urlopy pozalatwiane… Masakra. Wiec dostalem telefon wczoraj, czy uciagne zastepstwo :) Short notice jak chuj, ale w pracy na szczescie udalo sie to jakos cywilizowanie zalatwic, z trzech dni wolnych tylko jeden on demand bede musial zglosic, naprawde luz. Taki rzadki kontakt z bratankami/bratem mam, ze w sumie zgodzilbym sie i tak w ciemno, ale milo jak Mlody bez wahania zgodzil sie na moj pol zartem pol serio postawiony warunek, ze zaliczymy wycieczke do studio Harrego Pottera haha! Euforia niestety szybko ustapila sporemu rozczarowaniu, bo sie okazuje ze wszystkie bilety wysprzedane, nie tyle na ten piatek/sobote/niedziele ale na caly kurwa sierpien. Nawet bilety De Lux, kurwasz no mac, one kosztuja 199 funtow od osoby. W pale sie nie miesci ile oni sosu trzepia lol :) No ale nevermind, nie watpie ze na pierwsze odwiedziny dzieci w miejscu gdzie ich tata zyje od ladnych paru lat juz, Mlody ogarnie jakies niezapomniane atrakcje. Fajnie ze bede tego, mimochodem, swiadkiem. Takze tak.. Fajne 4 dni przed nami :)

A to beda juz moje 2gie odwiedziny na Wyspach w tym roku! W koncu zawitalem spowrotem, od czasu kiedy zjechalem w listopadzie 2013, i od razu kombo! Pod koniec czerwca bylem na kawalerskim kolegi, z poczatku odmowilem ale mnie przekonali. I dobrze sie stalo, bawilem sie przednio! Dzieki Janek za wybicie z glowy moich zalosnych tlumaczen czemu moja obecnosc na takiej imprezie nie bylaby dobrym pomyslem! Czlowiek w depresji ma bardzo niskie mniemanie o sobie. Ale po to sa przyjaciele, zeby czasami powiedziec „Dawid nie pierdol”.

Potem byl slub, tym razem na Mazurach, i tez sie wybralem! Warunki wypas, impreza wypas, ludzie wypas. Tylko kac nie wypas haha, strulem sie niemozebnie i na wycieczce kajakowej (6h splywu!!) w dzien po poprawinach bylem tak oslabiony, ze ja nie wiem jakim cudem dalem rade haha. Ale super bylo.

Takze tak.. Zyje i wyglada ze mam sie dobrze. W pracy lajt. Uczniow dalej mam (powonienem przestac pisac o tym w tonie niedowierzania, 17 lat doswiadczenia, 2 oficjalnie jako lektor w szkole Callana, dobry w tym jestem kurwa!). Laski tylko juz nie mam, ale prawda taka ze ostatnie 12 miesiecy z panna A. to nie powinno sie zwiazkiem nazywac haha. Czyms bylo na pewno, ale juz sie skonczylo, sam decyzje podjalem wiec jakos nie mam z tym problemow, zyje sie dalej. I chyba tyle, do przeczytania za iles miesiecy ;)

Zostaw komentarz więcej...

Condensation.

przez , 08.kwi.2016, w Bez kategorii

Wracam do domu po pracy, pomyje naczynia, posprzatam, poudzielam lekcji, pobiegam, pogram w HearthStone, pospie. Jest ok!

Zostaw komentarz więcej...

Andrzej Ziemianski – Achaja

przez , 29.lut.2016, w Bez kategorii, osobiste, Poglady

453

Biegla jednak, zagryzajac zeby. Wiedziala, ze wlasnie zlapala drugi oddech. Byla trzezwa, choc zmeczona.
„Pamietaj, jak zacznie Ci sie wydawac, ze wszystko jest dobrze… Albo jak uznasz, ze wlasciwie, co cie to wszystko obchodzi – juz po tobie! Bij sie po twarzy! Z calej sily. Rozoraj sobie skore do krwi paznokciami, wydlub oko! Pamietaj, w zyciu nigdy wszystko naraz nie uklada sie dobrze, jesli tak ci sie wydaje, znaczy ze wariujesz”. Nie bylo potrzeby. Miala trzezwy umysl, wszystko szlo swietnie… Kurwa! Rozorala sobie przedramie do krwi i rzeczywiscie troche ja otrzezwilo. Zlizala krew i ruszyla dalej.

Zostaw komentarz więcej...

przez , 27.lip.2015, w Bez kategorii

42

Zostaw komentarz więcej...

Zabezpieczony: Back to the drawing board.

przez , 20.lis.2013, w osobiste

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

Wprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze. : więcej...

This is… Plymouth!

przez , 01.lis.2010, w Bez kategorii

Jest poprawa. Na pewno nie uczuciowa. Na pewno nie finansowa (jeszcze, ale idzie bardzo ku lepszemu). Na pewno nie zdrowotna. Wiec tylko psychika moja krucha pozostaje :) Jeszcze nie poskladalem jej do konca do kupy, oj nie.. ale w swietle najnowszych informacji – jest to maly kroczek dla mnie, gigantyczny dla moich kompleksow lol… Dowiedzialem sie dzisiaj o rzeczy, ktorej sam powinienem sie domyslic 10 lat temu (slownie DZIESIEC kurwamac LAT TEMU!!). CDMS jakies dwa tygodnie temu przekazala to info mojemu Ojcu; dzis po ponad poltoragodzinnej rozmowie, mimochodem mi o tym napomknal. Pierdolnelo mnie to jak obuchem w glowe, nie powiem… ale taka wiadomosc to lepiej pozniej niz nigdy, serio serio :) Teraz juz pozamiatane, ale gdybym wtedy o tym wiedzial… eh, szkoda. Teraz pozostaje wyciagnac z tego wnioski, zapamietac na przyszlosc i przede wszystkim – zaczac wcielac w zycie!! Co niniejszym uczynie jutro, kupujac jakis fikusny papier i dostarczajac moj pierwszy w zyciu (serio, nigdy sie w walentynki nie bawilem) liscik milosny! buehehe, Dawid sie sztucznie odmladza, na sama mysl o tym czuje sie jak smarkacz :)

Z kronikarskiego obowiazku poinformuje, ze: 
- od kiedy mieszkam u Neptuna (jakos od polowy sierpnia) zaczalem sie czesciej usmiechac. Wielka w tym zasluga ludzi z ktorymi mieszkam, oni naprawde robia roznice.
- kupilem sobie dokladnie tydzien temu nowy samochod – Clio 1.9 tdi. Ubezpieczyc (i to bardzo tanio!!!!) udalo sie go dopiero w srode, wiec se smigam 4-ty dzien dopiero, ale jest wypas. Christine zezlomowana, dostalem za nia na szrocie 92 funty. Mozliwe, ze kiedys poswiece osobna notke na Christine, sporo super wspomnien z tym samochodem zaposiadam..
- lekcje przychodza i odchodza, ale constans sie utrzymuje na poziomie ok. 10h/tygodniowo, co mnie calkiem zadowala
- banki w polsce mi nie daja spokoju. nie bierzta kredytow nigdy przenigdy, kredyty to zlo wcielone. no chyba ze hipoteczny.
Oprocz powyzszych, robie sobie przerwe od wszelakich uzywek (za wyjatkiem fajek) od 23 pazdziernika. Przedwczoraj bylem na imprezie halloween’owej u kolezanki z pracy i bylem jedynym ktory nie pil. Byla to rowniez pierwsza w moim zyciu domowka na ktorej nie wypilem grama alkoholu. Po 7 godzinach przedniej zabawy spokojnie wsiadlem w samochod o 5 nad ranem i wrocilem do siebie. Da sie. Przerwa ma potrwac do nowego roku, i nie widze powodu dla ktorego mialoby sie stac inaczej. Zreszta juz kiedys cos takiego zrobilem, jedyna roznica to to, ze wtedy mialem powod medyczny. Teraz to moje widzimisie :)
PS. nie mialem pomyslu na tytul notki, ale po ukonczeniu jej, przeczytaniu, przypomniala mi sie taka jedna, podobna, sprzed dwoch lat jakos.. dlatego tytul notki dedykowany jest mojemu braciszkowi :)
Zostaw komentarz więcej...

Tribute

przez , 14.kwi.2010, w Bez kategorii

Notka oryginalnie datowana na 2008-02-07, godzina 02:34:19, do tej pory byla po prostu zapisana w systemie jako *ukryta* – z niewiadomych przyczyn (slomiany zapal odrzucamy kategorycznie i natychmiast) nigdy nie opublikowana. Tresc w zasadzie skonczona, chcialem tylko te tabelki z cytatami jakos tak ladniej wycieniowac, chujemujedzikieweze porobic. Odkopana z okazji  dzisiejszych rozkminek egzystencjonalno-depresyjnych z nieodzalowanym przyjacielem Radkiem.



„Cahir zarąbał następnego, pod potężnym
uderzeniem nilfgaardzkiego miecza z czaszki zbójcy odpadło coś na
kształt porcji arbuza.”

Niby nic, a tak to sie zaczęło.. Absolutnie nie jest to
najlepszy cytat, jakich mnogo i wybór jest zaiste trudny, dowody
poniżej. Jednakowoż ten właśnie cytat, a raczej rzeczony arbuz tak
sugestywnie podziałał na moją wyobraźnię, że zapragnąłem coś z tym
zrobić. Jakoś podziękować.. Oddać hołd.

Wybrane przeze mnie, delikatnie wyselekcjonowane cytaty. Niestety
większość z Wiki,
gdyż wspomniany Cahir Mawr Dyffryn aep Ceallach, tak dramatycznie, a
dla mnie inspirująco, zaczął walczyć dopiero w czwartej części sagi..

Pozwolilem je sobie podzielić na takie co skłaniają

  1. Do śmiechu:

    • - „Czekałam tu, w oberży, nie wypadało mi przecież iść tam, dokąd
      ty się
      udałeś, do owego przybytku wątpliwej rozkoszy, a niewątpliwej
      rzeżączki.”
    • Każdy szermierz dupa, kiedy wrogów kupa
    • - „ Miecz. Na plecach. Dlaczego masz na plecach
      miecz?
      Bo wiosło mi ukradli.”
      to jest akurat dowcip sytuacyjny, wiedźmin tako rzecze do
      gówniarza co go zasypuje pytaniami.

    • - „Widzieliście go? Rycerz chędożony! Herbowy! Trzy lwy w tarczy!
      Dwa srają, a trzeci warczy!”
    • - „– To tak, jak gdyby burak dochodził przyczyn i skutków
      swojego
      istnienia, nazywając wynik przemyśleń odwiecznym i tajemnym Konfliktem
      Bulwy i Naci, a deszcz uznał za Nieodgadnioną Moc Sprawdzą.(…)
      Rozumiesz mnie?
      – Staram się, ale mów wolniej proszę. Nie zapominaj, rozmawiasz z
      burakiem.”
      Z
      tym miałem mały problem, bo cała rozmowa zdecydowanie skłania do
      refleksji.. jednakże tutaj – wyrwana z kontekstu – myśle że pasuje w
      sam raz :))

    • - „Jedyną czynnością, która dobrze wychodzi samotnym, jest
      samogwałt.”
      - hehe, poniekąd jak wyżej :D
    • Krasnoludy ciupią w tzw. Gwinta. Coś jak brydź, ale z dodatkiem
      drewnianych pałek, hehehe.
      – Placek w dzwonki.
      – Mała kupa w kule!
      – Grał król w kule, przesrał koszulę. Dubel w listki!
      – Gwint!
      – Nie śpij, Caleb. Dubel z gwintem był! Co licytujesz?
      – Duża kupa w dzwonki!
      – Akces. Haaa! I co? Nikt nie gwintuje? Dudy w miech, synkowie?
      – Wistujesz, Varda. Percival, jeszcze raz do niego mrugniesz, to cię
      tak pieprznę w oczodół, że do zimy nie pomrugasz.
      – Niżnik.
      – Panna!
      – Wyżnikiem po niej! Panna wydymanna! Biję i ha, ha, jeszcze serca
      mam, na czarną godzinę ukryte! Niżnik, krayżka, kralka…
      – I trumfem po niej! Kto nie ściąga kozery, ten jest cztery litery. I w
      kule! Aha, Zoltan? Tum cię w miętkie trafił!
      – Widzieliście go, gnoma pieprzonego. Ech, wziąłbym pałę…
    • – Symfonia – zauważył Regis, poruszając skrzydełkami swojego
      szlachetnego nosa – jest, jak zwykle, akustyczno – olfaktoryczna. Od
      walczącego o przetrwanie zbiorowiska bije rozkoszna woń gotowanej
      kapusty, warzywa, bez którego przetrwać jak widać nie sposób.
      Charakterystyczny akcent zapachowy tworzą również efekty potrzeb
      fizjologicznych, załatwianych gdzie popadło, najcześciej na obrzeżach
      obozowiska. Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego walka o przetrwanie
      objawia się niechęcią do kopania latryn.
      – Niech was bies porwie z
      tym waszym mądrym gadaniem – zdenerwowała się Milva – z pół setki
      wymyślnych słów, gdy starczą trzy: śmierdzi gównem i kapustą!

    • Zabawa i towarzystwo zaczęły pełnić rolę absolutnie drugorzędną.
      Zauważyłem, że mogę się bez nich obyć. Wystarczająca i naprawdę ważna
      stała się krew, nawet pita…
      – Do lustra? – wtrącił Jaskier.
      – Gorzej – odrzekł spokojnie Regis. – Ja nie odbijam się w lustrach.
      W
      zasadzie mało śmieszne, jeśli się sprawę potraktuje poważnie. Jednakże
      nawet jeśli sprawi, że zaczną się rozkminki to gówno by z nich wyszło,
      hehe.

    • - Bywają okazje, gdy zwyczajnie nie można się nie napić.

      Tu z kolei zawsze będzie mi się przypominać pewna anegdotka.
      I zawsze będzie mnie to śmieszyć :)

    • - Kobietom pieniądze potrzebne nie są. Bo i po co? Nie piją, w
      kości nie grają, a kobietami, psiakrew, są przecież same.

      Umieszczenie tego tutaj a nie tam, uważam, jest zagraniem czysto
      taktycznym z mojej strony :D
    • - Żarty na bok, jak powiedział król Dezmod, gdy wśród uczty
      goście nagle zaczęli sinieć i umierać.

      Tzw. rozśmieszanie mnie przez absurd, silnie kontrastujące
      stwierdzenia, często w jednym zdaniu. Działa zawsze.
    • - Czy ty mnie sluchasz? [powiedziała mistrzyni do swej
      adeptki pokazując jej swe prywatne pokoje - przyp. mój]
      - To zwierciadło… Jest magiczne, prawda?
      - Nie. Wyciskam przed nim pryszcze.

  2. Do kontemplacji:


    • - Pomyliłaś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.
      Ulubiony tekst głównej złej postaci.

    • - Jeśli ma się przyjaciół, a mimo to wszystko się traci, jest
      oczywiste, że przyjaciele ponoszą winę. Za to, co uczynili, względnie
      za to, czego nie uczynili. Za to, że nie wiedzieli, co należy uczynić.

      Ten jeden cytat wydaje mi sie mocno dyskusyjny.. ekstremum w
      postrzeganiu przyjaźni.. kto chce zapraszam do polemiki.
    • - O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką.
      Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbujcie zdefiniować kształt
      gruszki.
      Ciekawe porównanie. Coś w nim jest :)
    • Ten jest mocny.
      „Ot, babska dola. Wielkie ambicje przekreśla zrujnowana macica.”
      Dość brutalnie ujęty pewien problem, nie powiem…
    • - Strzyg, wiwern, endriag i wilkołaków wkrótce nie będzie już na
      świecie. A skurwysyny będą zawsze.

      Prawda życiowa, bezdyskusyjna wręcz :D
    • – Moją ogromną przywarą – wyjaśnił – jest niepohamowana dobroć.
      Ja po prostu muszę czynić dobro. Jestem jednak rozsądnym krasnoludem i
      wiem, że wszystkim wyświadczyć dobra nie zdołam. Gdybym próbował być
      dobry dla wszystkich, dla całego świata i wszystkich zamieszkujących
      go
      istot, byłaby to kropelka pitnej wody w słonym morzu, innymi słowy:
      stracony wysiłek. Postanowiłem zatem czynić dobro konkretne, takie,
      które nie idzie na marne. Jestem dobry dla siebie i dla mego
      bezpośredniego otoczenia. Geralt nie zadawał więcej pytań.
    • Zaiste, wielkiego trzeba zadufania i wielkiego zaślepienia, by
      posokę lejącą się z szafotu nazywać sprawiedliwością.
      Ciekawa alegoria paru ustrojów politycznych. I innych rzeczy.
    • Postęp (…) jest jak stado świń. I tak należy na ów
      postęp patrzeć, tak go należy oceniać. Jak stado świń łażących po
      gumnie i obejściu. Z faktu istnienia tego stada wypływają rozliczne
      korzyści. Jest golonka. Jest kiełbasa, jest słonina, są nóżki w
      galarecie. Słowem, są korzyści! Nie ma co tedy nosem kręcić, że
      wszędzie nasrane.

      Kolejna prawda życiowa, ciekawie metaforycznie przedstawiona.
    • - Sam nie wiem, co o tym myśleć, jak powiedział król Dezmod, gdy
      przyłapano go na oszukiwaniu w karty.
      Bardzo
      ciekawa sytuacja poruszona, buehehe.. no bo tak po prawdzie co
      mial
      powiedzieć król Dezmod, hęęę :D a co mieli powiedzieć jego koledzy
      gracze, niekoniecznie przecież monarchowie? :d

    • No i mój ulubiony cytat :) Komentarz zbędny.
      „Całe życie sikałeś pod wiatr, a wiedz, że dziś, tu, na zamku
      Stygga wysikałeś się pod huragan.”

Na koniec wycinek z ważnej części mojego życia jakies 2 tygodnie temu.

Próba pożyczenia od KOGOKOLWIEK/CZEGOKOLWIEK (wliczając 2 biblioteki)
brakujących dwóch tomów Sagi (niechże będzie, że zmitrężyłem na to 5
godzin, niechże będzie również założone, że zarabiam 10/h) – 50
złotych. Wkurw i decyzja kupienia brakujących tomów w księgarni – 64
złote. Sięgnięcie po czwarty tom, który posiadam od bez mała 10 lat;
okazanie sie (lewa ta strona cos.. kij), że połowa kartek z książki
wypadła i bezpowrotnie zagineła; wkurw jeszcze większy, szybki spontan
samochodem do empiku o 21:45, kupno kolejnego tomu – niech będzie
wszystko razem 44 złote.

Radosc z czytania arcydzieła Sapkowskiego po raz czwarty – bezcenne.

Zostaw komentarz więcej...

ciekawe czy ktos tu jeszcze zaglada

przez , 21.wrz.2009, w Bez kategorii

Wrocilem spowrotem na stare smiecie, od miesiaca w Plymouth, UK. Zycie czas zaczac na nowo, teraz juz troche bardziej, mam nadzieje, mam poukladane pod kopula. Saxy pelna geba w sensie, lol.

1 komentarz więcej...

Welcome from the grave…

przez , 10.sty.2009, w Bez kategorii

Szczesliwego nowego roku.

Ostatnie szesc miesiecy nie chce mi sie komentowac. Ma byc lepiej. Z rzeczy wartych odnotowania: Bratu urodzila sie sliczna i zdrowa coreczka, congratsy Mlody! Bylem na prawie wszystkich meczach u siebie (niestety pomimo karnetu z powodu pracy musialem opuscic dwa mecze, z Arka 17/09 i LKS 8/11), bylem rowniez na wyjezdzie w Zabrzu 5 pazdziernika.

O sobie nie chce pisac, wystarczy mi wlasne kielkujace przekonanie o hipochondrii :) nie potrzebuje komentarzy aby sie co do tego upewnic.

Wpis dodany pod wplywem przeczytania sporej czesci archiwum (zonk! hehe). Impuls jakis. Juz myslalem ze to umarlo bezpowrotnie heh…

Zostaw komentarz więcej...

Cierpial ktos kiedys na…

przez , 15.maj.2008, w Bez kategorii

.. absolutny i totalny brak nudy?
Krew nie woda, perfidnie od kiedy przyjechalem do Polski cos sie dzieje. Zakretu nie moge zlapac. Tyle sie dzieje… chcialbym cos tu napisac, ale naprawde szkoda mi na to czasu, LOL. Wiec jazda z koksem lakonicznie. Wisla, wyjazdy, nowe znajomosci. Powrot do lekcji angielskiego, rowniez udzielane uczniom Ojca, praca, awansik (poziomy, ale chuj, wazne doswiadczenie), nowy projekt, mutualizacja, nowi ludzie, nowe kobiety, posada trenera, nowe znajomosci. Imprezy, chlanie, rzucenie ziola, troche wiecej chlania, troche wiecej palenia. Piast, ludzie, obserwacja, Wilhelm z Baskerville, potem Geralt. Iluminacja, fascynacja herbalistyka, genealogia mojej rodziny, odnawianie wiezi, zrywanie wiezi, trupy w szafie, kufry skarbow na strychu/w piwnicach, sygnet rodowy i zwiazana z nim szlachecka tradycja. Olsnienie zdrowotne, percepcja poprawiona +100% przynajmniej, setki badan w prywatnym centrum medycznym oplacanym przez pracodawce, zdrowe (w miare mozliwosci -> patrz duzo imprez i chlanie) odzywianie, troska o zdrowie, masaze u kregarza, troska o skolioze (czego sie balem, tyle przy kompie, a tu zalazki dyskopatii, lol), zakup roweru, cwiczenia (za malo; rano). Zwiekszone horyzonty, koncerty, nauka gry na gitarze, spontan w wielkanoc na Slowacje samochodem z nowo poznana Finka, dwa niesamowite dni, kupno gry planszowej i serii grafik o spersonifikowanych psach, jeszcze wczesniej obraz na Rynku Glownym zakupiony, 3 symbole meskosci utozsamiajacy. W muzyce rowniez te 3 symbole odnalazlem, wszystko ma perfect sense. Nauka, nauka, nauka. Nie nad ksiazkami tylko aktywne uczenie sie na wykladach, zadawanie masy pytan wykladowcom, niesamowite 2.0 z kolosa z makro ktore obiecalem kolezankom z grupy ze poprawie i po jednej rozmowie z magistrem bylo 3.0. Ucz sie ucz, nauka to potegi klucz, ambitne plany bycia wiecznym studentem, swiadomosc celu przede mna, pierwszy raz od 24 lat w pelni swiadomy wybor i przekonanie o jego slusznosci. Plany zdobycia tytulu naukowego, znajomosc tytulow pracy magisterskiej, habilitacyjnej, pfffff…. rozkminki o drugim fakultecie, mgliste pojecie cototomabyc. Spotykanie wielu madrych ludzi, profesorow, doktorow. Pogrzeby znajomych rodziny; wesela znajomych, rodziny. Jako takie (jak mam to niby kurwa obiektywnie stwierdzic… fpistu) powodzenie u kobiet. Plany, plany, plany. Problemy z bratem. Juz bardzo powazne, rozumienie sie bez slow, wszystko niby ok a jest tak bardzo kurwa daleko od ok. Problemy z Matka. Zwolanie Lozy, marnej bo marnej jednakze na pewno zbiorowej psychoterapii. Osad nade mna zem pierdolniety lub conajmniej alkoholik, tulanie sie od terapeuty do terapeuty ktorzy po kolei stwierdzaja, ze wszystko ok. Bardzo fajnie, bo nowa teoria juz w glowie, kazdy to studnia bez dna z ktorej ja chce czerpac, uczyc sie, uczyc sie, uczyc sie. I naiwne przekonanie, ze umiem przesiewac. Kamienie od brylantow, lub na odwrot. Czerpac jak najwiecej brylantow.

Na koniec moze jeszcze dodam ze Wisla. Wisla ponad wszystko. Jak na razie wyjazdy: puchar polski 2X (Twierdza Wroclaw i final w Belchatowie), liga 2,5x (Bytom i Warszawa, zakupiony bilet i transport do Grodziska, zapicie mordy i troche nieporozumien – najwiekszy niedojazd pewnie w moim zyciu..). Czyli tak na sucho 4,5 a po prawdzie 3 (bo ani mecz pucharowy ze zgoda we Wrocku, ani niedojazd na Dyskobolie nie powinien sie liczyc). Ale mysle i tak niezle jak na pierwszy sezon wyjazdow. Tylko Wisla!

Aha… no i mam nowego Aniolka..  deja vu kurwa mac, czarno to widze…

2 komentarze więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...